środa, 3 sierpnia 2011

Chili con carne


W miniony weekend Prezydentowa zażyczyła sobie chili con carne, uniwersalną potrawę sprawdzającą się w każdej sytuacji. Podobno można ją podawać na śląskim weselu zamiast klusek śląskich. Bywa z wielu względów również niezłym "katalizatorem matrymonialnym", w czasach studenckich, zostałem po jej przyrządzeniu poproszony o rękę (przez dobrego kolegę, oczywiście). Zresztą, skoro smakuje Prezydentowej, to chyba nie trzeba dalej reklamować ;)



Składniki:
1kg mielonego mięsa wołowego
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
2 duże puszki pomidorów, lub około 2 kg świeżych, sparzonych i obranych ze skóry
3 puszki czerwonej fasoli
1 puszka kukurydzy
odrobina przecieru pomidorowego
2-3 papryczki chili
łyżka sosu tabasco (ja używam zielonego)
łyżka cukru
odrobina majeranku
słodka i ostra papryka w proszku
2 listki laurowe
sól




Mięso podsmażam na oleju z posiekanym chili, dodaję cebulę, czosnek i przecier pomidorowy. Po dość mocnym obsmażeniu dodaję pomidory i gotuję dalej pod przykryciem. Po około godzinie wrzucam odsączoną fasolę i kukurydzę, dosypuję przyprawy i gotuję przez następnych kilka godzin, od czasu do czasu mieszając, aż pomidory same się rozpadną. Można podawać z ryżem, pieczywem, dekorować kleksem kwaśnej śmietany. Smacznego!




16 komentarzy:

  1. Lubię gulasz tego typu, Twój wygląda apetycznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedno z moich ulubionych dań. Zazwyczaj zjadam samo, nawet bez ryżu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj muszę wypróbować przepis. Wyglada pysznie !!!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie ma to jak dobre chili con carne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę spróbować zrobić! Mój maż ostatnio zażyczył sobie ostre dania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za wszystkie przychylne komentarze!
    mopswkuchni: skoro Prezydentowej smakuje, to mąż na pewno będzie zadowolony!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nooo, to by się mój Mąż zaślinił :) jego ulubione danie... tylko, że ja Go nim nie rozpieszczam :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj, gdyby ktos mi takie chilli ugotowal, tez bylabym sklonna poprosic go o reke :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jejku, nie jadłam chilli con carne już dłuższy czas! zjadłabym z chęcią i nawet bym mogła dla niego wyjść za mąż

    OdpowiedzUsuń
  10. a to nie jest przypadkiem tak, że papryki nie powinno się smażyć, tylko dusić? bo ponoć, jak się ją smaży, to robi się gorzka i ogólnie zła.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy-owszem, zasada ta dotyczy papryki, tyle że... papryki w proszku. Świeżą można smażyć bez obaw. Byłoby mi zdecydowanie milej, gdybyś zostawił(a) poza komentarzem także swoje imię...

    OdpowiedzUsuń
  12. Chilli jest obłędne i doprowadza do uzależnienia od siebie-he-ja jestem uzależniona. Uwielbiam to danie i szaleję ze szczęścia gdy mogę rozpieszczac kubki smakowe mojego męża. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie dodaję kminu do chili con carne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Zaraz biorę się do pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. kmin rzymski (chyba tak sie nazywa) to podstawa!

    OdpowiedzUsuń

Masz pytania, uwagi, sugestie? Napisz! Będzie mi ogromnie miło, w szczególności jeśli zrealizujesz któryś z moich przepisów. ;)
Lojalnie uprzedzam jednak, że anonimowe komentarze nie będą publikowane ani nie doczekają się mojej odpowiedzi.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...